poniedziałek, 20 października 2014

Sprytny jak koralowiec

Wodorosty nieustannie atakują rafy koralowe znajdujące się tuż pod powierzchnią oceanu. W ten sposób próbują ukraść najlepiej osłonecznione miejsca zajmowane przez koralowce. Ci roślinni najeźdźcy dysponują niezwykle silną bronią chemiczną, która z łatwością może zniszczyć metabolizm organizmów tworzących podmorskie rafy koralowe. Jednak stworzenia te nie są tak bezbronne jak mogłoby się wydawać. Koralowce posiadają swoich rybich ochroniarzy. Naukowcy z Georgia Institute of Technology prowadzili badania nad interakcją pomiędzy koralowcami a wodorostami w rejonie Fidżi. Obserwacje pokazały, że gdy do tworzącego rafę koralowca Acropora nasuta zbliży się toksyczny glon Chlorodesmis fastigiata, w krótkim czasie pojawiły się drobne babki, które natychmiast zaczęły skubać i zjadać wodorosty. Rybki te na stałe zamieszkują rafę koralową. Naukowcy zebrali próbki wody z różnych rejonów a następnie analizowali je w laboratorium. Wyniki badań ukazały, że babki przyciąga jedynie woda z okolic koralowców zniszczonych przez wodorosty, a nie jak przypuszczano chemiczne sygnały wysyłane przez same glony. To tak jakby koralowce wzywały swoich obrońców. Jednakże babki nie działają w pełni altruistycznie. Koralowiec oferuje im schronienie i pokarm w postaci glonów i śluzu samego gospodarza. „Koralowiec uzyskuje ochroniarza, oferując niewielką ilość pożywienia. To trochę jak płacenie podatków w zamian za policyjną ochronę.” –tak podsumowują zaistniałe zjawisko autorzy badań.


 Źródło: swiatnauki.pl

czwartek, 16 października 2014

Wzrost poziomu wód Bałtyku

Ocieplenie klimatu na Ziemi powoduje topnienie lodowców na obszarach polarnych co prowadzi co podnoszenia się poziomu wód w oceanach. Zgodnie z badaniami ONZ-owskiego Międzynarodowego Panelu ds. Zmian Klimatycznych (IPCC) do 2099 roku poziom oceanów podniesie się o 28 – 43 cm. Podobnie jak cała planeta Morze Bałtyckie również podatne jest na zmiany klimatyczne. W ciągu ostatnich 100 lat poziom naszego rodzimego morza podniósł się o 15 cm, a tempo wzrostu poziomu wód zwiększył się aż dwukrotnie od lat 80. ubiegłego wieku. Według badań prowadzonych przez naukowców nadzwyczaj ciepłe zimy sprawiły, że pokrywa lodowa w ostatnich latach miała minimalny zasięg. Pomiar pokrycia lodem Bałtyku prowadzony jest od 1720 roku. W marcu 2008 roku pokrywa lodowa miała powierzchnię zaledwie 49 tysięcy km2. Poprzedni rekord należał do stycznia 1989 roku – 52 tysiące km2. Wzrost średniej temperatury powierzchni Morza Bałtyckiego o 3-6 oC może spowodować podwyższenie temperatury wody o 2-4 oC. Owocować to będzie wciąż malejącą powierzchnią pokrywy lodowej. Jeżeli poziom wód Bałtyku będzie stale się podnosił to będziemy musieli przygotować się na duże zmiany linii brzegowej naszego kraju.


Źródło: twojapogoda.pl

wtorek, 7 października 2014

Bałtyckie morświny

Morświn to jeden z najmniejszych uzębionych waleni. Jego długość wynosi od 1,5 do 1,9m, a masa ciała nie przekracza 70 kg. Morświny w przeciwieństwie do delfinów nie posiadają charakterystycznego dzioba, a ich niewielka trójkątna płetwa grzbietowa ma ciemny odcień. Ssaki te żywią się śledziami, małymi dorszami i różnymi gatunkami ryb dennych. Występują w wodach umiarkowanych półkuli północnej. W 2008 r. bałtycką populację morświna uznano za „krytycznie zagrożoną wyginięciem”. Aby sprawdzić aktualną liczebność tego małego morskiego ssaka, od maja 2011 do kwietnia 2013 r., prowadzono monitorig odgłosów bałtyckich morświnów w ramach międzynarodowego projektu SAMBAH (Static Acoustic Monitoring of the Baltic Sea Harbour Porpoise). Wstępne wyniki badań pokazały, że rejonem o największym zagęszczeniu morświnów jest południowo-zachodnia część wód należących do Danii. Obecność tego chronionego ssaka odnotowno także u południowych wybrzeży Szwecji i wzdłuż wybrzeża Niemiec. Na 140 detektorach rozmieszczonych wzdłuż lini brzegowej wyżej wymienionych państw morświny odnotowno co najmniej jednokrotnie w ciągu badanego okresu. Natomiast w wodach Zatoki Ryskie i Zatoki Fińskiej nie odnotowano ich obecności. Obecnie naukowcy pracujący w projekcie SAMBAH analizują dane zebrane podczas prowadzonego monitoringu hydroakustycznego. Dane te umożliwią opracowanie sezonowej zmienności występowania morświnów w relacji do parametrów środowiska. 

Źródło: PAP - Nauka w Polsce

wtorek, 30 września 2014

CO2 a statystyczny mieszkaniec świata

Chiny od kilku lat zajmują mało zaszczytne miejsce największego producenta dwutlenku węgla, jednego z najważniejszych gazów cieplarnianych. Zgodnie z danymi zaprezentowanymi przez organizację Global Carbon Project w ubiegłym roku wysłano do atmosfery 36 mld ton CO2 (emisje przemysłowe) -28% wyemitowały Chiny, 14% należy do USA, 10% Unia Europejska, 7% Indie. Zgodnie z szacowaniami w ciągu najbliższych kilku lat Indie przegonią w emisjach kraje UE.

A jak wyglądają dane dotyczące emisja na głowę mieszkańca wyżej wymienionych państw? W tym przypadku Chińczycy przegrywają z Amerykanami. W 2013 roku statystyczny mieszkaniec USA wysłał do atmosfery aż 16,4 tyny dwutlenku węgla, a mieszkaniec Chin wyemitował 7,2 tony tego gazu cieplarnianego. Natomiast przeciętny obywatel Unii Europejskiej posłał w powietrze 6,8 tony. Statystyczny Polak emituje ok. 8 ton CO2, a mieszkaniec Indii zaledwie 1,9 tony. Zgodnie z wyliczeniami naukowców średnia emisja na głowę mieszkańca świata wynosi 5,1 tony.

Za rok wyjściowy uważa się 1990, w którym zawarty został protokół z Kioto (międzynarodowa umowa mająca na celu ograniczenie emisji gazów cieplarnianych). Produkcja CO2 w 2013 r. była aż o 61% wyższa niż w 1990. W ciągu ostatnich dwóch dekad odwróciły się proporcje emisji CO2 do atmosfery. W 1990 roku kraje rozwinięte odpowiadały za dwie trzecie emisji, w ubiegłym roku wysyłały one jedną trzecią światowej produkcji dwutlenku węgla. Produkcja CO2 w UE w spadła o 1,8% w porównaniu z 2012 r.. W przeciwieństwie do emisji przemysłowych spadają emisje związane z użytkowaniem gruntów rolnych i wylesianiem. W latach 90. światowa produkcja dwutlenku węgla z wyżej wymienionego źródła wynosiła 5,9 mld ton. Natomiast w latach 2004 – 2013 średnio wynosiła 3,3 mld ton. 

wtorek, 23 września 2014

Poziom dwutlenku węgla przekroczył symboliczną barierę (c.d.)

Eksperci WMO spekulują, że za tak dramatyczny skok stężenia dwutlenku węgla może odpowiadać ocean, który coraz wolniej pochłania CO2. Z analiz wynika, że prawie jedna czwarta emitowanego przez nas do atmosfery CO2 zostaje przyjęte przez ocean. Drugie tyle absorbuje biosfera. Pozostała połowa kumuluje się w atmosferze, jednocześnie wzmagając efekt cieplarniany. Niestety nasycenie oceanów dwutlenkiem węgla stanowi jeden z najgroźniejszych elementów obecnych zmian klimatycznych. Gaz ten łączy się z wodą morską a co za tym idzie podwyższa jej kwasowość. Zgodnie z wynikami badań obecne tempo wzrostu kwasowości oceanu jest najwyższe w przeciągu ostatnich 300 lat. Naukowcy obawiają się, że wiele morskich organizmów może nie przetrwać tych zmian, ponieważ nie zdążą się przystosować do nowych warunków środowiskowych. Za obecny stan środowiska w dużej mierze odpowiada komunikacja i przemysł. Tylko w 2013 z rur wydechowych i kominów fabrycznych na całym świecie uleciało do atmosfery ok. 36 mld ton dwutlenku węgla. Obecnie największymi emitentami CO2 są Chiny i USA. Unia Europejska uplasowała się na trzecim miejscu tego rankingu, natomiast Indie i Rosja na czwartym. Natomiast Polska wysyła rocznie do atmosfery ok. 350 mln ton CO2.


Źródło: www.wyborcza.pl

środa, 17 września 2014

Poziom dwutlenku węgla przekroczył symboliczną barierę

Według ekspertów Światowej Organizacji Meteorologicznej (WMO) stężenie dwutlenku węgla CO2 rośnie coraz szybciej. Dwutlenek węgla należy do gazów cieplarnianych i jest wymieniany jako jedna z głównych przyczyn globalnych zmian klimatu wywołanych przez człowieka. W 2013 średnie stężenie CO2 w powietrzu wyniosło 396 ppm (części na milion), czyli było o 42% wyższe od koncentracji tego gazu przed wybuchem rewolucji przemysłowej. Ilość tą najlepiej obrazują „białe i czarne kulki”. Na każdy milion „białych kulek” powietrza przypada ponad 400 „czarnych kulek” dwutlenku węgla. Wydawałoby się, że nie jest to dużo ale ilość ta wystarczy, aby zatrzymać w dolnych warstwach atmosfery sporą ilość ciepła pochodzącego z promieniowania słonecznego i przy pomocy odpowiednich sprzężeń zwrotnych nakręcić globalne zmiany klimatu. Zgodnie z analizami WMO w okresie 2012 – 2013 stężenie dwutlenku węgla wzrosło aż o 2,9 ppm i jest to najszybszy przyrost od połowy lat 80. W 2013 roku przekroczona została symboliczna bariera ukazująca jak bardzo człowiek wpływa na klimat Ziemi. Według szacowań kolejną granicę możemy przekroczyć już w 2015 albo 2016 roku, gdy średnioroczne stężenie CO2 na całym świecie osiągnie 400 ppm. 

Źródło: www.wyborcza.pl

wtorek, 9 września 2014

Hałas

Pomimo powszechnego przekonania o tym, że nadmorskie regiony są spokojne, to w rzeczywistości podwodny świat jest głośniejszy niż nam się wydaje.  Źródłami hałasu są ryby skorupiaki, fale morskie, ziarenka piasku toczone prądami przydennymi bądź lodowe kry. Do takich odgłosów morska fauna jest przyzwyczajona. Zagrożenie dla podwodnych organizmów jest natomiast poziom hałasu dostającego się do wody w wyniku działalności człowieka. Około stu lat temu powstały pierwsze parowe siłownie, rozpoczęto budowę statków –to właśnie wtedy ludzie zaczęli wprowadzać hałas do morza. Obecnie źródłami niebezpiecznych dźwięków są podwodne urządzenia poszukiwawcze, wydobywcze, przeładunkowe, przesyłowe, echosondy, sonary, wojskowe systemy echolokacyjne, a także sprzęty powszechnie stosowane do rekreacji takie jak motorówki i skutery. Zgodnie z badaniami specjalistów z całego świata antropogeniczny hałas oddziałuje niemal na całą morską faunę –wieloryby, delfiny, ryby, a nawet mięczaki. Dźwięki w wodzie rozchodzą się znacznie lepiej niż w powietrzu, natomiast większa gęstość cieczy powoduje, że fale akustyczne rozchodzą się na większe odległości. Np. fala dźwiękowa, powstała w wyniku detonacji miny zawierającej ok. 500 kg trotylu, miałaby zasięg ok. 30 km. Zgodnie z raportem Komisji  Ochrony Środowiska Morskiego Bałtyku badania prowadzone w latach 2003 – 2007 pokazały, że w niemal całym akwenie Bałtyku zwierzęta słyszały hałas emitowany na szlakach żeglugowych. Dźwięki te były na tyle intensywne, że utrudniały ich komunikacje. W wodach pomiędzy Kopenhagą a Malmo hałas płoszył zwierzęta. Natomiast w pasie pomiędzy Helsinkami a Tallinem poziom antropogenicznego dźwięku był tak wysoki, że powodował uszkodzenie funkcji fizjologicznych morskiej fauny.